Parę dni temu zastanawiałam się nad jakimś wegetariańskim obiadem - lekkim ale sycącym. I oczywiście sezonowym. Tak powstało kaszotto. Dużo improwizacji było po drodze, więc trudno mi podać dokładny przepis. Generalnie brałam wszystko co mi wpadło w rękę...
Ale było to mniej więcej tak:
pokroiłam w kostkę i podsmażyłam na maśle cebulkę
dodałam pokrojoną botwinę i dalej smażyłam,
dodałam szczyptę cukru
i trochę sosu sojowego
dodałam 2 marchewki pokrojone w słupki
i malutkie buraczki (od tej botwiny)
trochę octu winnego, trochę białego wina
fasolka szparagowa
i to wszystko wciąż się smażyło
obok zrobiłam kuskus (czyli zalałam kaszkę wrzątkiem) i jak był gotowy to dorzuciłam do tej patelni. Teraz - troszkę cynamonu i papryki słodkiej.
Efekt wyszedł super! naprawdę bardzo smaczny, przyjemny w jedzeniu.
Nie wiem, które czynności były istotne a które nie, ile czego było.... ale warto by to powtórzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz