kura

kura
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kura recykluje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kura recykluje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 października 2017

Upcyclingowy dżem jabłkowo-pomarańczowy

Mając z Sycylii ekocytrusy
Trudno odgonić się od pokusy
by wykorzystać także ich skórki
dla aromatu w dżemie. (ogórki
są tu wyłącznie by rym zachować).
Trzeba namoczyć je, ugotować,
dodawszy cukier zmieszać z jabłkami
- najlepiej chyba z antonówkami -
i tak powstaje mój produkt nowy:
dżem z resztek czyli upcyclingowy.


czwartek, 9 lutego 2017

Olejek pomarańczowy

Na Sycylii trwa sezon na pomarańcze, a dzięki incampagna.pl kupiłam kolejne dwie skrzynki ekologicznych cytrusów wprost od sycylijskich farmerów. Cytrusy są przepyszne. Mają też skórkę - i to w dodatku skórkę nieskażoną chemią!
Oprócz skórki kandyzowanej postanowiła spróbować produkcji olejku pomarańczowego  - takiego, który można by dodać do ciast, deserów, a nawet kosmetyków.
Zatem przed zjedzeniem starannie myję pomarańczę, potem ścieram skórkę lub cieniutko obieram nożykiem. Wsadzam do słoiczka i zalewam olejem rzepakowym z zimnego tłoczenia (o smaku maślanym) , który jest sam w sobie delikatny i bezzapachowy.
Zarówno cytrusy jak i olej mają znaczek rolnictwa organicznego - i to bardzo mi się podoba.
A Zbelutka koniecznie chciała pomóc w robieniu zdjęć.

piątek, 4 listopada 2016

Filcowane pszczoły

Ścinki, resztki, niechciana teczka, radzieckie zatrzaski i szkic z Internetu
oraz potrzeba  posiadania futerału na komputerek (jako matka wynalazku).
I oto krok po kroku powstały ślicznie ufilcowane dwie pszczoły.
Od lat zbierałam się, żeby coś ufilcować na tej teczce - ale do niczego mi nie pasowała.
Od pewnego czasu też chciałam coś sobie ozdobić pszczołami.
Myślę, że zawdzięczam to natchnieniu od Patrona i mocy życzeń imieninowych, że dziś zamiast wypełniać tabelki zabrałam się za spełnianie marzeń. Niesamowitą frajdę miałam.
Dzięki, święty Karolu!


Taką teczkę dostałam kiedyś od PWN:

wycięłam z niej kawałek odpowiedni dla małego komputerka
(+mysz i ładowarka) i zszyłam bok

radzieckie zatrzaski miałam po ciotce albo po babci,
 leżały pewnie z 30-40 lat czekając na swój moment

przyszyłam zatrzaski


Na tym etapie pokrowiec był już niezły. Ale od dawna marzyłam o ufilcowaniu pszczół....
więc znalazłam rysunek w sieci i zabrałam się za zdobienie
od dawna miałam kupione za ćwierć ceny ścinki filcowe
- z nich odrysowałam i wycięłam pszczoły
Pierwsza pszczoła wyszła nieźle.
Wykorzystałam oczywiście też resztki włóczek.




A tak wygląda teczka po ukończeniu. Prawda, że śliczna?



środa, 14 września 2016

Jeż Igłacy we wrześniowym ogrodzie.





Oto jeż Igłaś. Prawda, że śliczny?
A przy tym bardzo ekologiczny.
W dzień sobie gąszczu bluszczowym drzemie
W nocy pracuje w ekosystemie,
Zjada chrabąszcze oraz pędraki
Czasem przekąsi ze dwa ślimaki
I za ten ogrom wytrwałej pracy
Niewiele żąda nasz jeż Igłacy:
Bo tylko tyle aby Agnieszka,
w której ogrodzie żyje i mieszka
Zawsze wieczorem go dokarmiała
I aby przy tym się nie spóźniała.
Oraz by domek był ocieplony
A ogród z liści niewymieciony.
A kiedy Igłaś nabierze tłuszczu
Może na zimę, zamiast gdzieś w bluszczu,
Gdy uzna domek za komfortowy
To w nim zapadnie w swój sen zimowy.


Domek Igłasia powstał ze skrzynki, do której dorobiłam daszek ze starej sklejki;
 resztki farby dopełniły dyzajn.
A ocieplenie (na razie tylko od spodu) ze styropianu z jakiegoś opakowania. Taki recykling.


Otwór wejściowy zrobiłam zgodnie z zaleceniami i zalecanym wymiarze. Ale Igłaś chyba jest już za tłusty!




niedziela, 10 lipca 2016

blask przedwojennej stali

Zawiasy ze starych okien - wielokrotnie malowane, opalone w piecu, zardzewiałe... po kilkuminutowej obróbce szlifierką lśnią pięknie. I mają charakter.

















wtorek, 7 lipca 2015

Grillowędzarnia


To mój najbardziej imponujący (jak dotychczas) projekt budowlany.


W ogródku jest potrzebne miejsce do spalania badyli, do pieczenia/grillowania, i do wędzenia. Palenisko na ognisko oraz wędzarnia ze starej beczki służyły przez kilka lat. Ale z czasem stawały się brzydki, niepraktyczne, niewystarczające.
Postanowiłam więc zbudować coś porządnego i pięknego.
Wybrałam miejsce przy starym murze.
Wykonałam projekt (a nawet kilka). Dużo było przy tym liczenia, testownaia programów 3D, geometrii (pomoc Taty).

Kupiłam około 200 cegieł rozbiórkowych (1 zł/szt; część tez gratis) - specjalnie wyszukując przedwojenne z okolicy, aby mi nie popękały i aby były w tym samym rozmiarze i kolorze co mury po "fabryczce". Miały różne ciekawe stemple, m.in. "Jelonki". 

Kupiłam zaprawę, stalowe pręty, piach, wylewkę, dwie płyty styropianu, ruszt piecowy. Oraz zaprawę szamotową i kilkanaście szamotowych cegieł. Gromadziłam też przez pewien czas zużyty koci żwirek silikonowy - znakomicie się sprawdził przy przygotowywaniu podmurówki. Meliklesio był głównym darczyńcą.

Łącznie więc koszt budowy wyniósł około 400-500 zł.
Jak przebiegała budowa to można sobie zobaczyć na stronie tego bloga: grillowędzarnia
Wykorzystałam starą puszkę do konstrukcji komina, a mahoniową deskę (półka z dawno zdemontowanej szafy) do zrobienia górnych drzwiczek. Po roku dodałam do grillowędzarni dolne drzwiczki.

Jak na początkującego architekta to radziłam sobie nieźle. Nie szło mi dobrze z zaprawa szamotową (kruszyła się) ale za to wspaniale formatowałam cegły. W trakcie budowy trzeba było czasem zmodyfikować projekt, a wykończenie komina było improwizowane. 

I tak od lipca 2015 grillowędzarnia jest bezcennym elementem ogrodu. I wygląda jakby była w tym miejscu od zawsze :)