poniedziałek, 5 września 2016

suszone pomidory


W sobotę na targu kupiłam pomidory do suszenia: gruntowe, podłużne. Cena 1,5 zł/kg.
Miałam więc 3,1 kg pomidorów. sparzyłam, obrałam ze skórki, pokroiłam w grube pionowe plastry i włożyłam do suszarki. Suszyły się 9 godzin na "3" i potem 8 godzin na "2" (w międzyczasie je przekładałam aby suszyły się równomiernie).
Z tej ilości wyszło 0,245 kg suszonych.
Po zalaniu olejem (kujawski "trzy ziarna") to dwa i pół słoiczka.

piątek, 2 września 2016

Papryka faszerowana fetą, bakłażanem i kaszą jaglaną

To danie powstało przede wszystkim z chęci zrobienia sezonowego wegetariańskiego pełnowartościowego obiadu. W internecie znalazłam pokrewne przepisy, ale oczywiście coś tam pozmieniałam. I oto jest przepis:
4 czerwone papryki o regularnych kształtach
1 bakłażan
1 spora cebula cukrowa
1 opakowanie sera typu feta
5 łyżek (na sucho) kaszy jaglanej
Olej kujawski "trzy ziarna" do smażenia
Pasta paprykowa "do grillowania" - słona i intensywna, więc zastąpiła sól i przyprawy
Oliwa do smaku
Papryki przekroiłam pionowo na pół i usunęłam gniazda nasienne ale nie usuwając szypułek - w ten sposób powstały wygodne "łódeczki"
Bakłażana pokroiłam w kostkę, cebulę też, i razem przesmażyłam na patelni ze spora ilością oleju, solą i cukrem do smaku
Kaszę ugotowałam w małej ilości wody, al dente, odcedziłam
Bakłażana z cebulką i serem feta zmiksowałam w blenderze na masę, potem dodałam do tego kaszę, wymieszałam. Ta ilość idealnie wystarczyła aby szczelnie wypełnić 8 połówek papryki
Na ok. 20 minut włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 st. Po wyjęciu, rumiane, skropiłam oliwą.
Podałam z sałatą z łagodnym vinegretem.




wtorek, 30 sierpnia 2016

Wypad nad Pad

Chór "Mirabilia Musica" zaprosił mnie do udziału w projekcie (festiwal chóralny) i w ich przemiłym towarzystwie odwiedziłam Piemont - dolinę Padu w okolicach miasta Chivasso.
Ponieważ to nie jest blog muzyczny ani artystyczny zamieszczam tylko parę wrażeń z pobieżnych obserwacji przyrodniczych.

 Rzeka Pad jest piękna, gabarytami dorównuje naszym rzekom.


Udało mi się zobaczyć perkoza dwuczubego, chyba był z rodzinką.

Świtezianka. Ciekawe jak to jest po włosku?
  Rezerwat mnie rozczarował. Nie tylko brakiem dogodnej ścieżki ale też brakiem fauny. Nie było żadnych pszczół, trzmieli, motyli, ważek, żab, jaszczurek. Ptaków bardzo niewiele, tylko wodne i z daleka. Kilka dość efektownych koników polnych, parę świtezianek i komarów musiało mi wystarczyć.

Konik polny (lub pasikonik) bardzo efektownie się wtapia w tło z kamieni.
Od mostu do tego punktu szło się dość dogodną ścieżką. Dalej nie dało się iść.




Ten pasikonik bardzo efektownie rozkładał skrzydełka w czasie skoku i jak na pasikonika to leciał dość wolno. Początkowo wzięłam go za niebieskiego motylka
"Ptakiem wyjazdu" zdecydowanie została czapla. Zwłaszcza nadobna.


W czasie przejazdów z miejsca na miejsce widziałam dziesiątki czapli: głównie nadobne, również siwe i białe (może były i purpurowe). Dwa razy chyba mi mignął bąk (jakby brązowa czapla). Nie było warunków do dobrych zdjęć, więc zamieszczam tylko tę czaplę nadobną brodzącą koło mostu w Chivasso.

 W Chivasso jest rodzaj zapory i śluzy otwierającej kanał - jest to arcydzieło włoskiej inżynierii z 1898 roku. Dużo takich kanałów jest w całej okolicy i dzięki nim możliwa jest uprawa ryżu.

A nad kanałem był park, w którym kicały króliki. Co dziwne - nie było żadnych pszczół  ani motyli mimo całkiem sporej ilości kwiatów. Może intensywne rolnictwo w całej okolicy wytruło owady pestycydami? 
Pola ryżu - zdjęcie z samochodu

Pole po kukurydzy
 .
Rankiem w agroturystyce zobaczyłam za oknem modliszkę. To moja pierwsza modliszka w życiu. Bardzo efektowna!


  Mieszane uczucia pozostawiła krótka wizyta w domku myśliwego (przyjaciela przesympatycznej Barbary). Staw po którym pływały kaczki najrozmaitszych gatunków. Ściana obwieszona wypchanymi trofeami. Klatki ze szczygłami, czyżykami i innymi ptakami śpiewającymi.

Dżemy z jeżynami.


W całej Europie dość często rośnie
Kolczastych krzaków gąszcz jeżynowy
Trzmiel je zapyla gdy jest przedwiośnie
(Kamiennik, leśny lub ogrodowy).

U nas w ogrodzie są bezkolcowe
Dorodne pędy na ściennych kratkach

Na nich owoce iście słoniowe
Dla ogrodnika prawdziwa gratka

Bo zdobią ogród o każdej porze
Dżem i deserek powstać z nich może.


Z roku na rok coraz bardziej lubię i cenię moje jeżyny w obu ogródkach. Są niezawodne. Wabią trzmiele i pszczoły. Owocują długo. Są wielkie i słodkie. Są bezkolcowe, pięknie wyglądają, łatwo się rozmnażają, zdobią ściany i są do pewnego stopnia zimozielone. Niestraszne im susze, mrozy, mszyce i kiepskie gleby ale gdy mają dobre warunki to rosną ogromne i słodkie. Dojrzewają stopniowo, od połowy sierpnia do połowy października mogę co kilka dni zebrać ich trochę. 



Od kilku lat robię dżemy jeżynowo-malinowe. Ten zestaw łagodzi smak jeżyn, uzupełnia smak malin i obniża koszty (kupowane maliny są dość drogie, własnych na razie mam nie za dużo).




 2014: 
Czy w Grodziu czy w stolicy
 cały rok ogrodnicy
Dbają o swoje grządki
 i na grządkach porządki,
By dobrze rosły uprawy. 
Mają trochę zabawy
Ale też sporo troski. 
A jakie z tego wnioski?
Nagrodą dla ogrodnika jest dżem z tego słoika

środa, 24 sierpnia 2016

Papryka marynowana - mój flagowy produkt.

Ta papryka to mój osobisty sukces i powód do dumy. Wymyśliłam autorski przepis jak zwykle trochę przypadkiem ale przezornie od razu go zanotowałam. Dzięki temu co roku robię wszystko tak samo i papryka jest po prostu pyszna: odpowiednio kwaśna i słodka, łagodna ale wyrazista.
Kilka bardzo udanych wierszy powstało ku czci tego przetworu! (są poniżej)

Przepis:
Zalewa: 5 szklanek wody , 1 szklanka octu zwykłego, szklanka cukru, dwie łyżki soli [potem troszkę dosłodzone i dosolone do smaku]. Papryka najpierw ugotowana na parze, potem w słoikach zalewana gorącą zalewą. Do każdego słoika dałam ziele angielskie i liście laurowe i krążek cebuli [zapomniałam pieprzu, zignorowałam czosnek]. Na wierzch trochę oliwy.  Potem jeszcze krótko pasteryzowane w garnku.

Dziś zrobiłam pierwszą partię z papryki odmiany "kaptur" kupionej na targu w Grodzisku.
papryka pokrojona w szerokie paski gotuje się na parze w garze
 przez 5-10 min, aby trochę zmiękła
miękka papryka ocieka w ociekaczu; układam ją ciasno w słoikach




2013:
W zimie kanapki często są nudne, 
a wzbogacenie ich bywa trudne. 
Właśnie do tego dedykowana
 jest ta papryka marynowana.
Słodka i kwaśna, dość wyrazista.
Zjedz ją z kanapką gdy pora mglista.
Ubarwi Twoje życie poprzez ten posiłek,
i wzmocni gdy Cię czeka relaks lub wysiłek.