W zeszłym roku eksperymentalnie zrobiłam z porzeczek dżem zamiast galaretki. I nie byłam zachwycona efektem. Wróciłam więc do mojego normalnego sposobu:
porzeczki przepuszczam przez sokowirówkę i z otrzymanej "pulpy" robię galaretkę z żelfixem.
W tym roku opracowałam nową technologię: odpady z sokowirówki leciały do pojemnika wyłożonego torebką foliową. Ponakłuwałam torebkę i metodą skrętościsku wycisnęłam resztę soku. Czysto, szybko, efektywnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz