poniedziałek, 1 stycznia 2018

Paszteciki i kornijski smok


Paszteciki z ciasta krucho-drożdżowego robi się łatwo i przyjemnie. I można je robić w różnych kształtach i z różnymi farszami. 
W tym sezonie okazało się, że niektóre paszteciki są kornijskimi smokami lub pierogozaurami. 

Ciasto krucho-drożdżowe (z pamięci i na oko):

Pół kilko mąki, 10 dag drożdży rozmieszanych w śmietanie, 2 jajka, 15 dag masła. Najlepiej jak na stolnicy się to posieka nożem a następnie zagniecie. Ale mikserem tez może się udać (łapki do ciasta drożdżowego). Jeśli się niedobrze zagniata to dodaję troszkę lodowatej wody, ale trzeba z tym uważać. Można do drożdży dodać pół łyżeczki cukru, a do ciasta nieco mąki razowej. Po zagnieceniu ciasta wykrawam spore krążki, nakładam farsz, zlepiam (z falbanką) i piekę aż się troszkę zrumienią (z 20 min w temp. 200 st.). W wersji "lux" przed pieczeniem maluję żółtkiem - wtedy wyglądają bardziej efektownie.

Farsz kapuściano-grzybowo-wędzonośliwkowy: 

podsmażam sporo cebulki, dodaję pieczarki, potem kapustę kiszoną (posiekaną trochę), śliwki suszone wędzone (pokrojone w grubą kostkę), ewentualnie prawdziwe suszone grzyby (wtedy można w ogóle nie brać pieczarek), do tego białka które zostały od robienia ciasta. Przyprawiam solą, pieprzem i jałowcem. Dodaję też kieliszeczek porto na etapie smażenia.
Oczywiście farsz ma różne warianty (np. z wędzonymi gruszkami i suszonymi śliwkami). Pasuje do barszczu.

Drugi farsz: 

Zainspirowana przepisem na curry z dyni i czerwonej soczewicy wymyśliłam farsz w zasadzie bazujący na tym przepisie. Jest nawet niezły. Paszteciki z nim pasowały do zupy porowej.











niedziela, 5 listopada 2017

Cornish pasties

Podróże kształcą. To fakt niezbity.
Niejeden przepis więc znakomity
Odtwarzam w domu by smak wakacji
Wzbogacił menu moich kolacji,
Śniadań, obiadów oraz deserów.
Od amatorów po koneserów
Od prób nieśmiałych po kulinarny
Sukces (na miarę) spektakularny.
Podróże kształcą. Ubogacają
Tych, co w podróży dobrze jadają.

Przepis (z głowy):
Pół kilo mąki i 250 dkg masła posiekałam na stolnicy, dolewając ok. ćwierć szklanki lodowatej wody. Szczypta soli, łyżeczka zmiażdżonej gorczycy (która okazała sie niewyczuwalna). Tak zrobione ciasto włożyłam do lodówki na całą noc.
Farsz: 2 duże cebule podsmażyłam na maśle z olejem  3 ziarna, dodałam półwytrawny cydr, do tego dobrej jakości szynka (ok. 20 dkg) pokrojona w kostkę. Na koniec 3 jabłka (antonówki i golden), pokrojone w grubą kostkę.
Drugi farsz: zamiast szynki cheddar pokrojony w kostkę.

*W tradycyjnych kornijskich pasztecikach do ciasta używa się pół na pół masła i smalcu.

Ciasto oczywiście było po wyjęciu z lodówki dość twarde (lepiej więc by było w niej krócej), ale dało się wałkować. Wycinałam duże krążki pokrywką od rondelka i nakładałam farsz. Brzegi smarowałam rozbełtanym jajkiem, żeby się skleiły. Starałam się robić kornijską falbankę.
W Kornwalii pierogi były płaskie, wielkości dłoni. Moje były pękate i pękały w pieczeniu. Bo miały więcej farszu.
Efekt wyszedł bardzo dobry - wyczuwalny cydr, przyjemne ciepło, znakomicie smakowały z zupą porową. Z tej ilości składników  nakarmiłam do syta 5 osób.







niedziela, 15 października 2017

Żurawiny

Żurawinisko. Gąbczasty mech.
Chlupocą kroki. Wonny wewdech
Bagien oparem mózg otumania.
Grzbiet się wygina, dłoń do zbierania
Wyciąga palce a myślny lot
Mknie ku domowi (Ach! Tam mój kot!)
Las wokół cichy. Skrzeczy ptak.
Język przeczuwa żurawin smak.

Wiersz opisuje żurawiny zbierane i robione przez Mamę.


Upcyclingowy dżem jabłkowo-pomarańczowy

Mając z Sycylii ekocytrusy
Trudno odgonić się od pokusy
by wykorzystać także ich skórki
dla aromatu w dżemie. (ogórki
są tu wyłącznie by rym zachować).
Trzeba namoczyć je, ugotować,
dodawszy cukier zmieszać z jabłkami
- najlepiej chyba z antonówkami -
i tak powstaje mój produkt nowy:
dżem z resztek czyli upcyclingowy.


niedziela, 1 października 2017

Powidła śliwkowe 2017





(Czwartek po mistrzostwach. Kuchnia. Wchodzi Kura.)
KURA
Śliwki kupione przez Mamę dziś rano
Są bardzo ładne, dojrzałe i słodkie
I na powidła świetne. Więc do gara
Wrzucę je żeby dziś się usmażyły.
Choć przyznać muszę, że jest mi nieswojo
Robić powidła gdy już po mistrzostwach.
Jednak to sroga aura wymusiła
To opóźnienie. Wiosenne przymrozki
Zmroziły kwiaty jak piękną Ofelię,
I tylko część z nich ostała się. Gdy zaś
Owoce miały już dojrzewać – deszcze
Rzęsistsze niźli łzy z oczu Hamleta
Lały pół września. Kolarze tymczasem
W Bergen zebrani w zacnym peletonie
Bój o medale stoczyli. I zanim
Śliwkę ozdobił rumieniec i zmarszczki
Godne zaiste Leara lub Prospera
Sagan zwyciężył. O, śliwki! O jakże
trudno wam było dojrzewać w tym roku!
Tym większa moja radość, żeście tutaj.
Wiedzcie, że kunsztów mych wszystkich użyję
By was usmażyć.
(wchodzi Kwiatunio)
Witaj, cny Kwiatuniu.
Gdy dumam drylując, Ty biedny kocie,
głodujesz. Więc pozwól, niech cię nakarmię.


(wychodzą)